poniedziałek, 27 września 2010

Jakoś tak ostatnio miałam kryzys z powodu pisania tego bloga. Chodzi mi o powierzchowność moich wpisów tu i o uzewnętrznianie się... Poza tym znów jestem chora, Tym razem moje sławetne zatoki... Chyba zażegnałam ten kryzys blogowy więc nadal będę od czasu do czasu wypisywać jakieś krótkie notki i przemyślenia moje. Dziś jest tak jesiennie,że chyba bardziej się nie da: ) Z nieba deszcz siąpi intensywnie, zimno i ogólna szaruga ale mimo tego tak bardzo lubię tę porę roku. Mam dopasowaną muzę na dziś do tej aury: bardzo lubię zatem polecam posłuchać reszty utworów.
Bardzo fajny weekend był. Pracowałam nieco i chillowałam też: ) Z ludźmi bycie dodaje dużo energii. Dużo śmiechu i żartów, zabaw nie do końca na wysokim poziomie; ) rozmów i nawet ciszy: )
Dostałam wczoraj 8 książek zatem pókim w domu schorowana zamierzam się nieco przymierzyć do tych lektur. Zaczęty Chwin, Huelle, Terzani...i jeszcze te 8 w zanadrzu...będę czytać nie ma co:  ) Na dobry początek tygodnia kawałek poezyji wkleje: ) bo bardzo też lubię. Może zmienie charakter bloga?i będę się dzielić tylko tym co mnie inspiruje...; )Się zobaczy.

Nic nie zmienia poezja największa
najpiękniej ośpiewany ból
i przyjdą nowi do nowego
a ty kamieniu proś o westchnienie
A wokół lecą oszalałe liście
i słońce przez ich przetak się przesiewa
ciepłe ogrody stoją w zwykłym plonie
jesieni tak i ja nie gonię piękna
ono jest albo go nie ma
i to nie wtedy gdy się komu zdaje
chyba,że idzie już na samym końcu
gdy nie ma komu go wysłowić
                             Anna Kamieńska

Idę zaparzyć herbatę z sokiem babcinym malinowym. Dla zdrowotności. W tym smętnym dniu tylko czytanie pozostaje: ) dobrego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz