niedziela, 6 lutego 2011

Słoneczna wiosna za oknem.

Jest ciepło i wietrznie. Słońce ogrzewa i wdziera się umiejętnie do mojego pokoju. Trochę dziwnie, bo to jednak luty i powinna trzymać tęga zima ale w sumie każdy przejaw ciepła jest w porządku więc się cieszę bardzo z tych okoliczności pogodowych. Wróciłam z chwilowych rozjazdów. Zdecydowanie ferie są ku temu jak najbardziej sposobne. Zatem podróżowałam i zwiedzałam, upajałam się przestrzenią i architekturą. Lubię tak. I to bardzo.

Pokonując czasoprzestrzenne ograniczenia dotarłam wczoraj wieczorem do przyjaciół co  niedawno wrócili z ekstremalnie ciekawej wyprawy. Byli w Himalajach jakieś sześć tygodni. Wczoraj urządzili z tejże okazji pokaz slajdów z wyprawy swojej. Zupełny obłęd...widoki nawet z slajdów zapierają dech w piersiach...i opowieści do każdego zdjęcia...jestem pewna, że i tak nie opowiedzieli nam wszystkiego...Nie mam słów adekwatnych żeby wyrazić, opisać te widoki...tak sobie myślę, że warto iść za marzeniem i robić wszystko żeby nasze zamierzenia się realizowały jak najpełniej. Jak oglądałam slajdy to takie głębokie przeświadczenie we mnie urosło, że naprawdę wszystko jest do osiągnięcia przy odpowiednim staraniu i nakładzie środków; ) Choć w Himalaje mnie jeszcze nie ciągnie...może za jakiś czas... teraz  mam w głowie inne plany - bardziej bliskie; ) Czekam na wakacje z niecierpliwością!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz