wtorek, 8 lutego 2011

Wieje wiatr...

Dokładnie tak. Jest porywiście dziś. Do tego dobieram odpowiednią muzę. Rano było okropnie po prostu. Portale pogodowe podawały, że 16 m/s to całkiem sporo...ale teraz jest jakby słabiej...To dobrze. Nie lubię takiej pogody, bo jest całkiem do bani.

Dziś jeszcze taki dzień różny w emocje. Radości sporo, która przechodziła w ostrą głupawkę: ) I wzruszeń też sporo powiązanych z tęsknotą. Bo dziś J. pojechała w świat daleki i zupełnie nie wiem kiedy się znów zobaczymy...Prawie się spóźniłyśmy na dworzec, bo Ktoś długo wybierał pietruszkę...; )a potem to był bieg na dworzec...więc i nawet stres się pojawił: )

Rozmowy dobre były dziś też...szczera i dobra rozmowa niebywale oczyszcza. Daje nowe życie czasem; )Oto wniosek dzisiejszy: )

Poza tym w ostatnim czasie mocniej do mnie wracają słowa, które już kiedyś napisałam na tym blogu...a teraz zacytuje siebie; )

Zatem myślę sobie tak jakoś dziś,że przyjaźń między ludźmi jest ogromnie ważna. Wynikająca z niej wzajemność, pomoc i najbardziej istotna kwestia: poczucie obecności drugiego człowieka, którego zupełnie nie muszę się obawiać, lękać i który mnie kocha pomimo moich ograniczeń, mojej niewierności, nadaje mojemu wędrowaniu ku Bogu bardzo wyraźny i mocny rys nadziei. Wszystko jest ważne. 

Ostatni czas bardzo mnie w tym utwierdził, że nie ma takiej sprawy, której nie można byłoby "przegadać",że zupełnie wszystko jest ważne...smutek, złość...radość ogromna: )trzeba jedynie pozostawić sporo miejsca w sobie na te wszystkie zmiany...

Nadal mam ferie i to jest rewelacyjne. Robię milion świetnych rzeczy!: ) Zobaczyłam sporo filmów w różnych szerokościach geo. naszego pięknego kraju; ) i to jest super, bo zawsze mi tego brakuje...dziś dla podtrzymania równowagi też sobie coś zapodam a jutro to nawet kino się znów przydarzy...ehu!ferie są git!szczerze polecam : )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz