środa, 2 maja 2012

a teraz maj.

zupełnie niespodziewany południowy trip przyniósł dobro.
odpoczynku nie było. ciągła droga tylko. i tyle się udało... : )

ciągle się dziwię dobrocią. tym, że można przyjmować ludzi tacy jacy są. z całą obfitością niejasności niekiedy. że można wpatrywać się w oczy drugiego i odnajdywać tam spokój dla siebie. że można też nic nie mówić tylko słuchać. i tak dzień cały. wędrować i sycić się ciepłem, przestrzenią i widokami. wypić herbatę na szczycie i rozsmakować się. w ciszy najbardziej. zupełnie nie spodziewać się, że będzie na to czas.

nocne jazdy rowerem po krk. zawsze są przygodą. i uwielbiam je. poranne powitania z pysznymi śniadaniami i śmiechem są bezcenne.

dużo rozmów. najbardziej niespodziewanych. że nawet nie mówiąc można powiedzieć za dużo...

wdzięczność.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz