sobota, 31 lipca 2010

שַׁבָּת, Szabas znaczy sie.

Duzo sie dzieje. Naprawde. Wczoraj na Drodze + spotkalam z znajoma z Gdanska. Niezly to motyw tak spotkac kogos w Jerozolimie. Poszlam z Nia na Gore Oliwna, bo tam wlasnie mieszka M. i jej grupa. Posiedzialam, pogadalam. Dobry to wieczor byl. Bardzo.

Dzis jakos tak maksymalnie jest goraco. Naprawde sytuacja jest wyjatkowo mokra;) Rozplywam sie. Dzien spokojny. Dzis dwie godziny popracowalam w biblio. a potem sobotnie sprzatanie i pranie-ot zwyczajnosc.
Odpoczelam nieco, bo bylo to wskazane.Potem wybralam sie pod Sciane Placzu. Tak po prostu. Zobaczyc jak Zydzi swietuja. Lubie tu siedziec w roznych waznych miejscach dla 3 wielkich religii i obserwowac. Najzwyczajniej w swiecie siedze i nic nie robie: ) tylko chlone.
Spacer swoj kontynuowalam wzdluz i nad Dolina Cedronu. Poszlam do ogrodu Getsemani. W tak zwanym miedzyczasie porozmawialam z greckim mnichem: )i to po PL prawie : ) znaczy sie on mowil po rosyjsku a ze kumam to mu odpowiadalam jak umialam...i wyszla z tego mieszanka ros-pol.  Po te powalajacej konwersacji  poszlam na St. Miasto.

Niedlugo zaczne zdjecia jakies wrzucac. Czas udostepniac moje fotosy. Linka umieszcze.

Tak jak wczesniej pisalam wczoraj bylam na Drodze + i nie bylo to najlepsze doswiadczenie...w takim sensie, ze chaos ogromny. Zero wyczucia i szacunku ze strony przechodniow...i zaspiew z minaretow. Ponoc to specjalnie robia...przykre,ze tak sie dzieje. Nic sie nie da na to poradzic...nie ma wzajemnego zrozumienia tu.
Nie wiem czy to sie w ogole zmieni.

Codziennie widze rzeczy ktore mnie zadziwaja i jednoczesnie smuca...Spotykam jednakowoz bardzo duzo dobrych ludzi i nie ma we mnie takiego poczucia,ze ludzie tu mieszkajacy sa zagrozeniem, niebezpieczenstwem. Oczywiscie jest dystans, bo to zdrowe w koncu: )ale nie we mnie leku. Jak na razie-rzecz jasna :) W Jerozolimie jest duzo kolorow i zapachow. Np. dzis rano jak wracalam z dzielnicy muzulmanskiej to wszedzie pachnialo zupka chinska...sie usmialam. Popoludniu zas w tej samej czesci miasta unosil sie zapach sezamu...Kolory sa powalajace...glownie chodzi o stroje i towary...echu....niesamowita paleta i bogactwo...grynszpan, rubin, ochra...wszystkie odcienie zieleni i niebieskiego. Generalnie zachwyt.

Teraz mam odpoczynek. Bo naprawde jest goraco...nawet teraz. Wieczor zamierzam spedzic w Bazylice Grobu-pojde na zamkniecie i troche przed a potem cos poczytam, bo mam braki.

Jutro wyprawa do Jerycha i nad Morze calkiem martwe. Intensywny dzien zatem przede mna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz