niedziela, 22 sierpnia 2010

everybody out! i wczorajszy wieczor.

Wczorajszy dzien jednak nie byl spokojny i przepelniony odpoczynkiem...
Tu sie zawsze cos dzieje: )Spotkalam sie z znajoma polka i jej corka. Nie bylo jakos intensywnie ale kazdy ruch przy takiej temperaturze wymaga niesamowitych zapasow sily. Procz pogody nie najlepiej sie czulam wiec postanowilam sie wczoraj troche oszczedzic ale nic z tych planow w koncu nie wyszlo; ) Dzis mam w pelni relaksacyjny dzien. Zupelny bezruch. Pogoda temu sprzyja, bo jest jakies 35 st w cieniu wiec nie wypada sie zanadto meczyc; )

Grob Bozy
Bylam wczoraj na czuwaniu w Bazylice Grobu. Z poczatku bylo dosc dziwnie i z lekka nerwowo poniewaz greccy ortodoksi zabukowali sobie cala przestrzen w Grobie na ponad godzine-glosno sie przy tym modlac. To oczywiscie nic zlego ale jak jest kilkanascie osob, ktore chca tam wejsc i choc chwile tam zostac to rodzi sie maly konflikt interesow...coz. Jak dla mnie to mogliby tam spedzic cale 3h godziny tylko kwestia ciszy jest dosc nerwowym tematem; ) Ale jakos male spiecie zostalo zazegnane-nie bralam udzialu w rozwiazywniu tych niejsanosci-na szczescie: ) Zupelnie niesomowity to byl czas. Taki zupelnie nie w pospiechu jak to zazwyczaj bywa. Mozna sobie pojsc gdzie sie tylko zechce i to jest w tym wszystkim najbardziej ujmujace. Zatem postanowilam ten czas darno mi dany dobrze wykorzystac. Czytalam, rozmyslalam i sie pomodlilam : )
Przez caly wczorajszy wieczor towarzyszyly mi Wyznania sw. Augustyna. Postanowilam sobie poczytac co nieco. I jeden z fragmentow okazal sie tak mocny, ze nie udalo sie alej ruszyc z ta zacna lektura. Przytocze:


" Pozno Cie umilowalem, Pieknosci tak dawna, a tak nowa, pozno Cie umilowalem. W glebi duszy bylas, a ja sie po swiecie blakalem i tam szukalem Ciebie, bezladnie chwytajac rzeczy piekne, ktore stworzylas. Ze mna bylas, a ja nie bylem z Toba. One mnie wiezily z dala od Ciebie-rzeczy, ktore by nie istnialy, gdyby w Tobie nie byly. Zawolalas, krzyknelas, rozdarlas gluchote moja. Zablysnelas, zajasnialas jak blyskawica, rozswietlilas slepote moja. rozlalas won, odetchnalem nia-i oto dysze pragnienim Ciebie. Skosztowalem i oto jestem glodny jestem i lakne. otknelas mnie-i zaplonalem za pokojem Twoim."

Mysle,ze ten fragment nie wymaga komentarza, bo nawet zdobyc sie na niego nie umiem. Wiem tylko,ze jest bardzo przeszywajacy. Dobry tekst do rozmyslania w wolnej chwili: )

Tytul postu nawiazuje do tekstu, ktorym raczy nas kadego wieczoru grecki mnich(juz o nim pisalam tu chyba) Bez wiekszego namyslu wrzeszczy: everybody out! kiedy przychodzi czas zamkniecia Bazyliki. Jest w tym dosc agresywny i bywa niemily. Nie wiem czy to dobrze...to takie troche bez klasy. Zwlaszcza w takim miejscu wydaje sie to byc niestosowne. W kazdym razie nie ma na imie Iwan-jak wszyscy podejrzewalismy; ) tylko Pantaleo(kustosz nam powiedzial) ciekawe co znaczy jego imie po grecku?jestem pewna, ze znaczeniem i wyjasnieniem  nie sa slowa: mily i goscinny i dziekuj Bogu, ze jest z toba. Generalnie jest nieprzywidywalny. Wczoraj przed polnoca tez zrobil raban porzadny i jak zwykle bylo: everybody out!  Po pewnym czasie staje sie to dosc smieszne ale w pierwszym zetknieciu z Pantaleo przeszywa cie lek o wlasne zycie. Jest srogi i nie przesadzam w tym.

Dzis leze plackiem prawie caly dzien. Jest goraco i ja jakos nie w pelniu sil jestem. Spalam 4h i zmeczenie sie skumulowalo. Wczorajsze dolegliwosci nie przeszly do konca wiec walcze z bolem umiejetnie.

Jutro rusza i wznawia dzialalnosc biblioteka kustodianska: ) i wraca s.M. : )zatem radosc.

Wracam do odpoczynku zeby miec sily na jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz