piątek, 10 września 2010

Wieze z kamienia.

To tytul ksiazki Wojciecha Jagielskiego. Przeczytalam ja w te wakacje. Najmocniej mna wstrzasnela. Jest to opowiesc o Czeczenii, o jej mieszkancach i calkiem partyzanckiej wojnie. Ksiazka w bardzo precyzyjny sposob ukazuje dwie najwazniejsze persony tamtej wojny. Szamil Basajew i Aslan Maschadow sa prawie glownymi bohaterami tego reportazu. Autor pokazuje dwie postawy owych dwoch panow: poczucie obowiazku, troski i bezgranicznego szalenstwa bez zadnych konsekwencji-kto zgadnie ktorych z nich byl bezgranicznie szalony? : )
Wieze z kamienia to opowiesc o wolnosci i jej granicach. O przekraczaniu tych granic. O niekonczoacych sie obietnicach...ktorych nikt nie moze spelnic. W ogole wieze z kamienia to obiekt architektoniczny: ) Zaczeto je budowac na Kaukazie by sluzyly za schronienie kupieckim karawanom. Pozniej zamieszkali w nich kaukasy gorale a wieze staly sie symbolem ich tosamosci i odrebnosci. Swoistym lacznikiem miedzy przeszloscia a terazniejszoscia. Mityczna oaza rowniez. Ucieczka i schronieniem. Bardzo godna i powazna lektura. Lubie takie. Bo calkiem poszerzja horyzonty. Mocniej uwrazliwiaja i obalaja stereotypy.
Mysle sobie o tym czasie tu...ze wiezami z kamienia dla mnie sa niekiedy ludzie. Calkiem nieprzystepni, zamknieci. Chroniacy swoich granic za wszelka cene. Przy tym bardzo siebie i innych kiereszuja bo przybieraja pewne postawy ktore calkiem nie sluza i nie  wyswiadczaja dobra-nikomu po prostu. Pozorna kontrola sytuacji jest tylko powierzchownoscia...straszna rutyna. Spotkanie z drugim czlowiekiem jest szansa, dawaniem okazji sobie na zwyczajne poznanie i pobycie z tym kims. Wtedy chyba serce sie poszerza. Zwyczajnosc jest wowczas szalenie prosta. Nie mozna w koncu zostac taka wieza z kamienia do konca...bo sie okaze,ze bardzo szybko sie rozpadnie owa wieza na male kawalki...hm. Taka refleksja mi przyszla. Jakos taka ogolna jest i sie nie odnosi za bardzo do nikgo...no chyba,ze do moich przedziwnych dwoch sasiadek; )tak to dla nich ten wpis; ) zartuje rzecz jasna: ) Na dobre zakonczenie tego dnia. Jakos koncowka intensywnoscia tchnela...przy scianie placzu bylam popatrzec na radosc ze swietownia naszych braci i to starszych w wierze. Mysle,ze koncowka dobra bedzie moj ulubiony Matiyashu.
Jerusalem...
">

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz